Turysta spotyka bacę, który się opala przed chałupą, pyta go:
– Jak wam się powodzi, baco?
– A nie narzekam, miałem wykarczować drzewa, ale przyszedł halny i je powalił, miałem je spalić, ale uderzył piorun i je spalił. Teraz czekam, aż mi trzęsienie ziemi wyrzuci ziemniaki na powierzchnię.